Wpisy z kategorii: Różne

Podział majątku – ustalenie nierównych udziałów.

Gdybyście Państwo musieli sprawiedliwie podzielić majątek, to jakby wyglądał podział waszych dóbr po rozstaniu ze współmałżonkiem?

Po połowie? Dla mnie wszystko – dla niej/dla niego- nic! Dla mnie większa część – reszta dla ciebie. Ułamkowo: 1/3:2/3.

To jak? Jak sprawiedliwie podzielić wspólny dobytek?

A może „nasze rzeczy” wcale nie są nasze, wspólne. Ktoś na nie pracował więcej, ktoś mniej. Ktoś był bardziej rozrzutny, ktoś coś wniósł, bo dostał….

Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on Twitter0Share on LinkedIn0Email this to someonePrint this page

10 powodów dla których warto się rozwieść.

Oto padające najczęściej odpowiedzi na pytanie o to dlaczego warto się rozwieść:

1. Dla świętego spokoju.
2. Dla pieniędzy.
3. Dla rozwoju pasji.
4. Dla czasu.
5. By się dogadać.
6. Z powodu rozpadu więzi.
7. Dla odrobiny szczęścia, którego nie miało się w małżeństwie.
8. Dla dzieci.
9. Dla odzyskania wolności.
10. Dlatego, że się już nie kocha.

Dzisiaj ankieta z rozwodem w roli głównej.

Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on Twitter0Share on LinkedIn0Email this to someonePrint this page

Gdy małżonek sprzedaje wspólne rzeczy przed rozwodem i po rozwodzie.

Z reguły małżonkowie charakteryzują się spostrzegawczością i wnikliwością w zakresie dóbr wchodzących w skład ich majątku. Liczą i znają wartość swojego dobytku. Rzadko uchodzi ich uwadze fakt, że ich druga połowa, za chwilę była, zaczyna majątek „rozprowadzać”.

Co zrobić w sytuacji gdy wspólne dobra nagle się upłynniają. Znika samochód – a my nie wiemy co się z nim stało i co się stało z pieniędzmi, które były na wspólnym koncie, a teraz wyparowały.

Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on Twitter0Share on LinkedIn0Email this to someonePrint this page

O syndromie „kochania za bardzo”.

O syndromie „kochania za bardzo”.

Bywam psychologiem, choć nim nie jestem z wykształcenia. Nie mam kozetki, nie znam się na psychoanalizie, jednak umiem słuchać – i nie udzielam „dobrych rad”. Taki ze mnie „prawnikolog”. Jakoś ostatnio dużo w mojej pracy psychologii, stąd pomysł na dzisiejszy wpis.

Pan X jest mężem Pani X. Są razem od kilkunastu lat. Zbudowali dom, mają dzieci, psa, kota, samochody. Pan X ma też hobby. Lubi kobiety. Traci dla nich głowę, pieniądze i czas.

Pani X wie o słabości małżonka. Dowiedziała się kilka, a może kilkanaście lat temu. Na początku bolało, była u prawnika, psychoterapeuty, była u księdza, przyjaciółki.

Dała Panu X drugą szansę. Po jakimś czasie dała mu trzecią szansę. Życie toczy się dalej – każdemu trzeba dać szansę – mówi Pani X.

Ta prosta historia toczy się w Warszawie. Pan i Pani X są prawdziwymi ludźmi. Spotkałam ich na swojej zawodowej drodze.

Zanim ktoś z Państwa zacznie oceniać tych ludzi, powiem tylko, że takie historie zdarzają się często. Może za często…

Mimo bólu, ran, braku perspektyw kobieta (czasem mężczyzna) tkwi w związku, który gaśnie, albo taki którego już nie ma – jest tylko struktura.

Dlaczego zostają i żyją z partnerem kłamcą, bawidamkiem, oszustem? Mówią, że z miłości. Przysięgają, że ich miłość nie przeminęła.

Ta nienormalna miłość ma w psychologii swoją nazwę – jest syndromem „kochania za bardzo”.

Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on Twitter0Share on LinkedIn0Email this to someonePrint this page